Kiedy coś oglądam, to jem…

Moja praca

Uczę prostych kroków, dzięki którym odzyskasz kontrolę nad jedzeniem i samopoczuciem.

Bądź na biężąco

Zdrowa porcja wiedzy
w przystępnej formie

Otrzymaj dostęp do bezpłatnych materiałów

Stworzyłam nawyk podjadania przed ekranem

„OOO, nareszcie czas dla siebie”.
Telewizor albo laptop włączony.
Przekąski przygotowane.

To był rytuał. Automat. Coś tak normalnego, że przez lata nawet nie zastanawiałam się, skąd bierze się ta potrzeba jedzenia przed ekranem.

Dzisiaj patrzę na to zupełnie inaczej. Widzę mechanizm. Widzę nawyk, który budował się w mojej głowie od dzieciństwa. Widzę też, dlaczego później tak trudno było mi zrezygnować ze słodyczy i podjadania.

Jak powstaje nawyk jedzenia przed ekranem?

Kiedy byłam dzieckiem i nastolatką, jedzenie bardzo często towarzyszyło oglądaniu.

Wycieczka klasowa do kina? Popcorn albo nachosy.
Wieczór filmowy w domu? Chipsy, słodycze albo coś „na przegryzkę”.
Bajka u babci? Śniadanie, później coś słodkiego.

I niby nic wielkiego. Wiele osób ma podobne wspomnienia.

Problem polega na tym, że mózg uwielbia tworzyć skojarzenia.

Jeżeli regularnie łączymy relaks, odpoczynek z jedzeniem, to po czasie mózg zaczyna traktować te rzeczy jako jedną całość.

Film = przyjemność.
Słodycze = nagroda.
Film + słodycze = jeszcze większa przyjemność.

I właśnie tak, zupełnie nieświadomie, tworzy się nawyk.

„Nie byłam głodna. Po prostu chciałam coś chrupać”

Najciekawsze jest to, że bardzo długo nie rozumiałam, co się właściwie dzieje.

Wydawało mi się, że po prostu mam ochotę na coś dobrego. Dopiero później zauważyłam, że ta potrzeba pojawiała się niemal automatycznie kiedy chciałam zrobić sobie przerwę i coś obejrzeć.

Nie chodziło o głód fizyczny. Nie byłam głodna fizycznie. Nie burczało mi w brzuchu.

To była potrzeba „czegoś”.
Czegoś do chrupania.
Czegoś słodkiego.
Czegoś, co umili oglądanie.

Pamiętam sytuacje, kiedy jeszcze podczas zakupów myślałam o tym, co kupić sobie „do filmu”. Zdarzało się nawet, że specjalnie jechałam rowerem do sklepu po słodycze, bo planowałam wieczorem coś obejrzeć.

Dzisiaj wiem, że to nie była kwestia braku silnej woli.

To był wyuczony schemat.

Dlaczego tak trudno później ograniczyć słodycze?

Nawyk, który mocno utrwali się w mózgu, trudno później zmienić, bo każda zmiana wymaga wysiłku i zużywa energię. A ludzki mózg lubi oszczędzać energię i wybiera to, co już dobrze zna. Dlatego nowe rzeczy, zwłaszcza takie, które nie dają efektu od razu, mogą być odkładane na później. Wtedy często pojawia się myśl: „nie mam motywacji” albo „to jest za trudne”.

Do tego dochodzi jedzenie, szczególnie słodycze, które dają mózgowi szybki zastrzyk energii i przyjemności. Po ich zjedzeniu szybko czujemy poprawę nastroju i rozluźnienie. Mózg bardzo łatwo to zapamiętuje i zaczyna łączyć jedzenie z odpoczynkiem i dobrym samopoczuciem.

Jeśli taki schemat powtarza się często, na przykład podczas oglądania telewizji, zaczyna działać automatycznie. Pojawiają się wtedy takie myśli:

„Wieczorem zawsze mam ochotę na coś słodkiego”
„Nie umiem oglądać filmu bez jedzenia”
„Kiedy oglądam film na YouTube, to muszę coś jeść”

I wtedy to nie jest prawdziwy głód. Mózg nie potrzebuje jedzenia, tylko uruchamia znany schemat, który kojarzy mu się z przyjemnością i chwilową ulgą.

Czy jedzenie przed ekranem jest czymś złym?

Nie.

Wytłumaczę to na moim przykładzie.

Do dziś zdarza mi się coś oglądać podczas jedzenia. Różnica polega jednak na tym, że teraz robię to świadomie.

Czyli najpierw przygotowuję posiłek, który zjadłabym niezależnie od tego, czy coś oglądam, czy nie.

Kiedyś wyglądało to inaczej. To ekran wywoływał potrzebę jedzenia.

I właśnie ta różnica jest kluczowa.

Dzieciństwo programuje nas bardziej, niż myślimy

Dzisiaj, z perspektywy osoby, której udało się zmienić nawyki żywieniowe, nie mam do nikogo pretensji, ani żalu.

Moi rodzice i dziadkowie robili wszystko z miłości. Dali mi to, czego sami często nie mieli. Nie wiedzieli, jak działa mózg dziecka, jak tworzą się nawyki i jak silnie jedzenie może połączyć się z emocjami.

Zresztą większość ludzi nadal tego nie wie.

Dlatego nie chodzi o obwinianie kogokolwiek. Chodzi o zrozumienie.

Bo kiedy człowiek rozumie, skąd wzięły się jego schematy, łatwiej mu nad nimi pracować.

Najważniejsza rzecz, jakiej się nauczyłam

Przez lata myślałam, że problemem jest brak silnej woli. Myślałam, że ze mną jest coś nie tak…

Dzisiaj wiem, że to był nawyk, automatyzm.

Mój mózg nauczył się, że:

    • oglądanie oznacza relaks,

    • słodycze oznaczają przyjemność,

    • a jedno najlepiej działa razem z drugim, bo daje większą satysfakcję.

I właśnie dlatego tak trudno było mi to przerwać.

Ale da się zmienić nawet bardzo utrwalone nawyki. Nie poprzez zakazy i karanie siebie, ale poprzez świadomość, obserwację i stopniowe budowanie nowych skojarzeń.

Jeżeli zauważasz, że w różnych sytuacjach, na przykład podczas oglądania filmu, automatycznie sięgasz po przekąski lub słodycze i chcesz to zmienić, możesz skorzystać z mojego kursu online. Znajdziesz tam wiedzę oraz konkretne działania, które pomagają zrozumieć swoje nawyki żywieniowe
i realnie je zmieniać.

Dodatkowo możesz pobrać darmowego e booka oraz darmowy kurs jako uzupełnienie wiedzy <3

 

Powodzenia :*

Link do kursu tutaj: 

Jak przestać nałogowo jeść słodycze, słodziki i produkty ultraprzetworzone